Wczytuję dane...

Czy samotne macierzyństwo jest lepsze niż tkwienie w toksycznym związku?

Czy samotne macierzyństwo jest lepsze niż tkwienie w toksycznym związku?

Nie w każdym związku jest idealnie, zawsze są jakieś kłótnie, nieporozumienia, wygórowane oczekiwania i racje, które kładą na szalę miłość, szczęście a czasem nawet wspólny dom. Mowa jednak nie o związku, w którym są jakieś kłótnie, tylko o związku, który jest jedną wielką kłótnią. O życiu, w którym dzień zaczyna się i kończy łzami. Wybierasz to dla dobra dzieci. Tylko czy wiesz, co tak naprawdę im serwujesz? Pytanie więc – żyć z potworem, czy spakować walizki i szczelnie zamknąć za sobą drzwi?

 

Czy mój związek jest toksyczny?

 

Wiele kobiet nie do końca zdaje sobie z tego sprawę, w jakim piekle próbuje ułożyć sobie życie. Nie mając oparcia w bliskich, ukrywając prawdę przed światem, mają nieco wypaczony punkt widzenia, zaczynają same wierzyć, że robią wszystko źle i beznadziejnie. Wierzą, że bez męża są niczym, bezwartościowym przedmiotem, który zginie bez niego w wielkim świecie. Toksyczny związek nie zawsze oznacza przemoc fizyczną. Toksyczny związek to również życie z partnerem, który nie wspiera Cię w żadnych momentach. Na Twojej głowie jest dom, dzieci, praca i zarabianie pieniędzy. Dlaczego z nim jesteś? Odejście oznaczałoby porażkę, wśród znajomych jeszcze nikt się nie rozwiódł, no i najważniejsze – dzieci mają przecież ojca. Toksyczny związek to zazdrość, brak zaufania, wieczne pretensje. To zabijanie Twojej radości, satysfakcji i pewności siebie każdego dnia centymetr po centymetrze. Nie myśl, że to dotyczy tylko Ciebie. Te małe oczka, w których po każdej awanturze niejedna łza się zakręci, wszystko rejestrują. Świat Twojego dziecka w takim domu przestaje być bezpieczną oazą, a w końcu to dlatego przecież w tym wszystkim jeszcze tkwisz.

  

W dwójkę zawsze raźniej?

 

Decyzja o odejściu najczęściej należy do tych najtrudniejszych w życiu. To nie sukienka, którą w pośpiechu kupiłaś i teraz chcesz ją oddać do sklepu, bo jednak fason Ci się nie podoba. Teraz decydujesz nie tylko za siebie, ale też za dzieci. Odbierasz im ojca i rozbijasz poukładany świat. Rozstanie burzy też w jakimś stopniu relacje rodzinne, może np. utrudnić kontakty z dziadkami po stronie taty. Często wymusza też przeprowadzkę, a więc zmianę otoczenia. Te argumenty przekonują i Ciebie. Zostajesz. W końcu dzieci są najważniejsze, a Ty możesz się poświecić. Naprawdę? Jeśli jednak i tak nie możesz liczyć na partnera, a od jakiegoś czasu zamiast radosnych i pewnych siebie dzieci, po Twoim domu snują się jakieś przerażone i smutne cienie, to być może wcale nie jest tak raźniej?

 

Samotne macierzyństwo – czy dam radę?

 

Na początku nigdy nie jest łatwo. Nawet jeśli jest bezpieczniej, spokojniej i ciszej, to jednak dochodzi kilka dodatkowych problemów. Musisz teraz godzić pracę i opiekę nad dziećmi, zwłaszcza jeśli nie wywalczyłaś wysokich alimentów. Jeśli na taki krok zdecydowałaś się, kiedy dzieci były jeszcze bardzo małe, to musisz się liczyć z tysiącem pytań w przyszłości. Dzieci do czwartego roku życia mało będą pamiętać z ciężkich chwil w rodzinnym domu, a w przyszłości mąż może próbować przeciągać je na swoją stronę. Trudniej będzie też na urlopowym wyjeździe, zwłaszcza jeśli wczasy planujesz z dwójką albo trójką słodkich urwisów i wszystko musisz kontrolować sama. Również na co dzień możesz liczyć tylko na siebie i być przygotowaną na wiele awaryjnych sytuacji - kiedy powali Cię grypa, złamiesz nogę czy kiedy szef poprosi o dłuższe pozostanie w pracy. Dlaczego jednak warto?

 

Jesteś sama, ale szczęśliwa

 

Kiedy już pozbędziesz się tak wielkiego ciężaru, jakim był Twój partner, to zobaczysz w lustrze całkiem inną osobę. Bardziej uśmiechniętą, pewną siebie, z mnóstwem pomysłów i celów kobietę. Być może zaczniesz lepiej sypiać, śmiać się i przestaniesz mieć problemy zdrowotne, które często są powodem głębokiego i permanentnego stresu. Wreszcie możesz spotykać się z kim chcesz, kiedy chcesz, iść do kina, nosić krótkie sukienki i nie jesteś poddawana notorycznej krytyce. Już wiesz, że warto?

 

Pamiętaj jednak też o negatywnych stronach takich decyzji

 

Niestety próba zerwania ze starym życiem nie zawsze się udaje, zwłaszcza jeśli były partner nie pozwala o sobie zapomnieć. To często też ten strach każe trwać w takim toksycznym związku w obawie przed zemstą i koniecznością wiecznego uciekania. Warto jednak szukać wsparcia w fundacjach, w policji albo w rodzinie. Rozwiązanie nie zawsze jest proste i może oznaczać długą walkę o swoje szczęście. Zanim jednak się poddasz, to pamiętaj, że żyjąc w takim związku, marnujesz nie tylko swoje życie, ale również swojego dziecka.