Wczytuję dane...

Wiązać się z 40-latkiem, który całe życie mieszkał z matką?

Wiązać się z 40-latkiem, który całe życie mieszkał z matką?

Spotykasz tego wymarzonego. Z wyglądu, z rozmowy, z charakteru, z zachowania – po prostu ideał. Kilka pierwszych randek macie za sobą. W kinie, restauracji, na spacerze w parku. Teraz czas na kolejny krok – „zaproś mnie do siebie”. I tutaj spada Ci niebo na głowę. Twój ideał, mimo że ma już 40 wiosen, wciąż mieszka w pokoiku u mamusi. Porażka czy sytuacja do przepracowania?

 

Hotel mama - czyli do czego przyzwyczajony jest czterdziestolatek mieszkający u mamy?

 

To dziś właściwie nie jest żadnym wyjątkiem. Mężczyźni coraz później decydują się na założenie rodziny i też mocno opóźniają odcięcie się od maminej pępowiny. W końcu u mamy jest niezwykle wygodnie. Jest pralnia, restauracja, hotel, a czasem i bank bez większych odsetek. Nic dziwnego, że możesz trafić na wysportowanego, zadbanego inteligentnego, ale mieszkającego u mamy czterdziestolatka. Jest się czego bać? I tak i nie. Czasem niepotrzebnie popadasz w stereotypy, według których na randkę zabiera Cię maminsynek, do granic możliwości rozpieszczony przez mamę, rzucający śmierdzące skarpetki na świeżo wyfroterowany parkiet i grający do późna w nocy w gry komputerowe, bo przecież i tak nie ma żadnych innych obowiązków. I owszem, może się tak też zdarzyć. Dziś jednak taki model często wynika z wygody, ale i ze zwyczajnych potrzeb. Np. Twój ideał odkłada na swoje wymarzone mieszkanie i taniej jest, kiedy mieszka właśnie u mamy.

 

Mieszka z mamą, więc nie będzie samodzielny?

 

Znasz to przysłowie, że z miłości, to można i kota zagłaskać? Takim zagłaskanym kotkiem są często synowie, którzy mimo hucznie oblanej w którymś pubie 40 – tki, nadal mieszkają u mamy. Do granic możliwości rozpieszczeni, czasem nawet nie wiedzą, gdzie sól a gdzie herbata w kuchni. Jak ich tylko mama zostawi na jeden dzień, to w zlewie piętrzy się piramida naczyń i szklanek. Skąd ma taki wiedzieć, jak działa zmywarka? To zawsze przecież mama robi! Zacznij się obawiać, jeśli na wspólnych zakupach w markecie spożywczym, Twój partner stoi na stoisku mięsnym i nie wie, co na obiad wybrać albo jeśli w popłochu pakuje 10 mrożonek z gotowymi daniami na Waszą romantyczną kolację we dwoje. Mieszkanie z mamą wcale jednak nie musi przełożyć się na zniszczenie materiału na wzorowego męża. Czasem u mamy nie jest jak u Pana Boga za piecem. Mama może zrobić psikusa i nie wyprać spodni, nie przygotować obiadu albo nie posprzątać pokoju. Wtedy Twój ideał skazany jest na siebie i mimo, że mieszka u mamy, to potrafi być samodzielny.

 

Kiedy hotel mama zamienia się w rodzinny dom

 

Ponoć starych drzew się nie przesadza. Słabo rosną, albo wcale. I pewnie z trzy dekady wstecz czterdziestolatek mieszkający u mamy kojarzyłby się z życiową ofermą, która zwyczajnie nie potrafi sobie znaleźć tej jednej jedynej partnerki. Dziś Panowie z roku na rok coraz bardziej udowadniają, że wcale tak nie jest. Taki model życiowy, choć możesz mieć szczęście, jak z psim gó…nem i trafić na tego fajtłapę, co do pięciu zliczyć ma problem. Boisz się, czy trafi Ci się takie wybrakowane jajko niespodzianka? Przetestuj swojego partnera podczas urlopu. Wspólne dwa tygodnie, ale nie w hotelu, gdzie jest all inclusive, tylko w wakacyjnym mieszkaniu pokaże Ci, czy Twój Miś jest rozpieszczonym do granic możliwości maminsynkiem, czy całkiem sprawnie radzącym sobie gościem.

 

Mieszka u mamy – to znaczy, że na jego koncie nie ma milionów?

 

Nie no jasne, nie jesteś materialistką, nawet jeśli gruntownie analizujesz możliwości finansowe swojego partnera już na początku znajomości. To właściwie jest całkiem normalne. Twój mężczyzna powinien przecież wybudować dom, spłodzić syna i zasadzić drzewo. To ostatnie możesz mu podarować, ale w przypadku tych dwóch pierwszych zasad, jego możliwości zaradności życiowej są niezmiernie istotne. I nie można pominąć faktu, że wiele osób pozostaje na garnuszku mamy, ponieważ ich niskie dochody nie pozwalają osiągnąć samodzielności życiowej. Co to dla Ciebie oznacza? Jeśli przez okres pomieszkiwania u mamy, Twojemu Misiowi nie udało się uzbierać nawet kilku procent na mieszkanie własnościowe, a ma już 40 lat na karku, to przemyśl sprawę porządnie. Być może gdzieś indziej trwoni swoje pieniądze. Hazard, alkohol – trudno będzie sobie układać z nim życie. Być może wynika to z niskich zarobków, ale wysokich potrzeb. Wtedy też będzie trudno wić gniazdko szczęścia. Twój partner nie będzie przyzwyczajony do stałych wydatków, typu czynsz, jedzenie, media, a zarobione pieniądze szybko roztrwoni na własne przyjemności. Choć to również nie musi być żadnym pewnikiem.

 

To wiązać się czy nie?

 

Przede wszystkim nie wierz stereotypom. I polegaj na własnej intuicji. Jeśli już na początku pewne nawyki, które trzymają się silniej Twojego faceta, niż jego włosy na głowie, będą Ci mocno przeszkadzać – to pamiętaj, że w przyszłości już go nie zmienisz. Ma 40 lat i jeśli nie pół życia za sobą, to z pewnością sporą część. Sporą część pod czujnym okiem mamy i z pewnością jeśli zamieszka z Tobą, to mama nie zniknie z jego życia, podobnie jak owe nawyki. Testuj więc go i sprawdzaj, zanim zamieszkacie razem. I nie słuchaj, że miłość wszystko zwycięży. Kiedy kolejny raz Twój mężczyzna nie wstanie rano, by dzieci odwieźć do przedszkola, a Ty z tego powodu spóźnisz się do pracy, albo kiedy będziesz sprzątać spod stołu jego skarpetki, to z pewnością nie znajdziesz żadnych miłych słów, by mu zwrócić uwagę. Nie skreślaj go jednak od samego początku, bo przecież nawet czterdziestolatek mieszkający u mamy, zasługuje na jakąś szansę.