Wczytuję dane...

Piaskownica - letnie szaleństwo na świeżym powietrzu

Piaskownica - letnie szaleństwo na świeżym powietrzu

Maj...wydawać by się mogło, że ten miesiąc wypełniony będzie ciepłem i piękną pogodą ale niestety...dopiero przedwczoraj zauważyliśmy pierwsze zauważalne oznaki sezonu "bez kurtek". A skoro zrobiło się znacznie cieplej to dzieci chętniej spędzają więcej czasu na świeżym powietrzu. Aby zabawa się im nie nudziła, sięgnijmy pamięcią wstecz do własnego dzieciństwa i zapewnijmy im ciekawe atrakcje.

Kto z nas nie pamięta świetnej zabawy w piasku? Upust emocji i kreatywności w tworzeniu coraz dziwniejszych budowli z piasku był nie do opisania. Szczególnie, gdy towarzyszami zabaw były dzieci z sąsiednich domów czy bloków - to był prawdziwy wyścig.  Pamiętam, że nasze mamy organizowały nam konkursy kto z nas zbuduje największą babkę ...konkurs oczywiście z nagrodami w postaci...lizaków ..tak tak - właśnie lizaków (nasze pokolenie przeogromnie cieszyło się z każdej, nawet najmniejszej ofiarowanej nam rzeczy, ale przecież nie o nagrodę tu chodziło - liczyła się rywalizacja i ten smak zwycięstwa).

Zabawa w piaskownicy

Wracając do tematu - zabawa w piaskownicy dawała nam mnóstwo radości, ja mogłam w niej siedzieć całymi godzinami i wymyślać przeróżne nowe "piaskowe dzieła". Szkoda, że za moich czasów nie było aparatów cyfrowych ...ba!..wówczas nawet tradycyjny aparat fotograficzny był dobrem luksusowym, na które nie każdego było stać. Pokazałabym teraz Synkowi, że mama też była w dzieciństwie kreatywna (chociaż wydaje mi się, że coś mi z tego zostało do dziś ;)) Idąc z postępem techniki - budowle własnego dziecka zamierzam uwiecznić na zdjęciach. Piaskownice mojego pokolenia nie były tak "wypasione" jak te dzisiejsze, których jest cała gama i wybór ogranicza się w zasadzie do  możliwości finansowych lub wyobraźni twórcy (materiały do własnoręcznego zbudowania piaskownicy są dzisiaj powszechnie dostępne). "Nasze" piaskownice to były zbite belki drewna lub najzwyklejsza opona...koniecznie duża - taka od traktora :) - wypełnione piaskiem...


A oto mój Synuś Antek w zeszłym roku....wówczas był jeszcze roczniakiem i większą frajdę sprawiało mi psucie babeczek z piasku niż ich tworzenie, ale myślę, że tego lata coś uda nam się zbudować coś na dłużej :)


Kolorowe akcesoria do piaskownicy

Jak widzicie piaskownica, którą mamy to rozkładana niebieska muszelka Smoby dostępna w naszym sklepie internetowym tutaj KLIK. Zabawki Smoby to zabawki bardzo dobrej jakości, produkowane są we Francji, posiadają wszystkie wymagane atesty. Grabki, łopatki i inne akcesoria do piasku poszły w ruch...w ruch poszedł także piasek, który był wszędzie, szczególnie poza piaskownicą na trawie, w ubrankach, we włosach (oczywiście moich długich, bo Antek wtedy jeszcze nie miał tak bujnej czuprynki) no i w domu bo przecież to ruchliwe dziecko nie postoi chwili w jednym miejscu aby się przebrać :) ...znacie to Mamusie prawda? Po skończonej zabawie wypadało ogarnąć to pobojowisko....a kto jak nie mama? Ale już taka nasza rola (przynajmniej w moim przypadku)...opiekunka, sprzątaczka, kucharka itd. w jednym...wszystko dla dobra dziecka ...

Piaskownica i basenik dla dziecka w jednym

Dom opanowany, dziecko przebrane, nakarmione, drzemie sobie spokojnie (uffff) a ja tę naszą piaskownicę poszłam złożyć, aby nie zamieniła się w kocią kuwetę - kotka mamy jednego podwórkowego, więc różne może mieć  pomysły...lepiej nie ryzykować. Przykrycie jednej części piaskownicy drugą, daje także ochronę przed deszczem jeśli nie zostawimy jej pod zadaszeniem. Innym praktycznym rozwiązaniem w zastosowaniu tej piaskownicy jest to, że może służyć ona także jako basenik. Wystarczy napełnić jedną część wodą i zabawa gotowa..maluch plum do wody - czekamy tylko na upały.

Wiadomo jak dzieci szybko rosną....zdecydowanie za szybko. Rosną też ich potrzeby i pragnienia. Niedługo nasza niebieska piaskownica stanie się po prostu zbyt mała i dlatego myślę już o innej - tym razem drewnianej. Marzy mi się (a że podwórko mamy dość spore, więc tylko korzystać w przestrzeni) piaskownica z przesuwaną werandą. Ale to już zadanie dla dziadka Antka,  pomysł, fundusze i projekt  Mamusi a wykonanie zostawiamy dziadkowi....no ok - damy jeszcze się wykazać  wujkowi chrzestnemu..a co tam ;)

Trochę czasu mi zajęło zanim znalazłam w sieci przykładowe zdjęcie takiej piaskownicy, ale to miałoby być coś w tym stylu..

Przyjemność dla mojego Małego (i jego kumpli) a dla mnie chwila relaksu przy książce i kawce (lub praca przy laptopie...niestety) mając jednocześnie dziecko "na oku"....jednym słowem - taka wielofunkcyjna piaskownica :) Też Wam się podoba?

A jakie są Wasze piaskownice? Kupione czy własnoręcznie wykonane? Jeśli samodzielnie zrobione to pochwalcie się dumni tatusiowe co skonstruowaliście dla swoich pociech.